Spoilery - jeśli nie chcesz wiedzieć, jak skończyła się tela nie czytaj dalej
Jestem świeżo po obejrzeniu ostatniego odcinka. Aż nie wiem, od czego zacząć. Pierwsze, co przychodzi mi na myśl to stwierdzenie, że Nicolas skradł show reszcie bohaterów. Już wcześniej widzieliśmy, jak powoli zatracała wszelkie hamulce, ale w ostatnich odcinkach przeszedł samego siebie. Był jak wściekły pies, który zanim zdechnie spróbuje pogryźć wszystkich dokoła. Można odnieść wrażenie, że bredził bez sensu, ale jego teksty były takie soczyste i zadziwiająco trafne. Wielki szacunek dla Juana Gila Navarro, bo sprostał wyzwaniu.
Tak więc wątek porwania Any był niesamowity. Nie wiem tylko, co myślała sobie Juliana, która tak naprawdę nigdy nie panowała w pełni nad Nicolasem. Ostateczna konfrontacja Bautisty i Nicolasem była troszkę zbyt przesadzona. Mam na myśli fakt, że Nico po upadku z takiej wysokości nie połamał się, a nawet przeszedł kilkadziesiąt metrów, by potem jeszcze podziurawiony kulami oddać ostatni strzał.
Wreszcie udało nam się zobaczyć słynnego Claudio Kurtza. Co dziwne wydał mi się bardzo czarujący. Villani podzielili się na dwa obozy. Odniosłam wrażenie, że Dante i Nacha dokonali jakiegoś rachunku sumienia i postanowili coś zmienić w swoim życiu. Ich ostatnie ujęcia to sceny drogi, które być może symbolizują nowy, trudny początek innej egzystencji. Natomiast Astor i Nicolas do końca nie potrafili zmierzyć się ze swoimi zbrodniami. Jeden wmawiał sobie bohaterstwo, a drugi jak dziecko obwiniał wszystkich dokoła i spotkała ich ta sama kara.
W ostatnich odcinkach bardzo irytowało mnie to rozbicie obozu „dobrych”. Może będę w mniejszości, ale stałam po stronie Pascale. Bautista i Fabio wiele razy nadużyli jego zaufania, zatajali wiele swoich akcji, a wymagali od niego, by był na każde skinienie i przymykał oko na ich ekscesy. Pascale patrzył na problem z szerszej perspektywy, a oni działali bardziej doraźnie.
Cieszę się za to, że Octavio i Daniela są parą. Podobnie z Andreą i Tano, fajnie ich dobrali.
W finale chyba najbardziej podobało mi się to, że każda postać dobrnęła do swego kresu. Każdy skonfrontował się z właściwą osobą np. Alejandra/Dante, Nacha/Rosario, Dante/Nicolas, Juliana/Nicolas, Ana/Astor itp. Nie podoba mi się tylko zakończenie wątku Bautisty i Any. Nie wiem, czemu musieli zmienić tożsamość. Z obawy przed zemstą Kurtza? Bautista jak Juliana był pewnym symbolem i myślę, że nikt nie posunąłby się do zamachu na ich życie. Oboje są sławni, ich zdjęcia były w mediach, więc ciężko będzie o anonimowość.




